Nie szczepić - gdy rozum śpi

Nie szczepić – gdy rozum śpi

Diety i odchudzanie Warto przeczytać zdrowie i uroda

W połowie XIX wieku w Anglii przeciwnicy szczepień twierdzili, że szczepionki to „znamię bestii zapowiedziane w Apokalipsie”.

Nie szczepić – gdy rozum śpi

Kilka dni temu Sejm debatował nad zniesieniem obowiązkowych szczepień dla dzieci. Projekt został skierowany do dalszych prac w komisjach. I może to nie przypadek, że stało się to dzięki głosom posłów, których ugrupowania są najbardziej zagorzałymi zwolennikami religii. W sieciach społecznościowych coraz częściej znaleźć można wykresy udowadniające, że szczepienia wcale nie pomogły uchronić ludzkości od chorób i przyczynić się do zmniejszenia umieralności. Argumenty, że niektóre choroby zakaźne, jak na przykład polio, zostały całkowicie wyeliminowane właśnie dzięki szczepieniom dzieci, są racjonalne, ale – podobnie jak inne logiczne tezy – nie trafiają do przekonania wielu osobom wierzącym w boskie objawienia. Podobnie jak wiara w chodzenie po wodzie i w zmartwychwstanie skutecznie opiera się logice, cuda i uzdrawianie śliną idą w parze z odrazą do racjonalnego myślenia i badań naukowych. Mogłoby się wydawać, że rozwój medycyny stał się chociaż częściowo niezależny od wierzeń religijnych, ale mroki średniowiecza wciąż ogarniają tych, którzy w imię religii blokują postęp. Próbujemy nie zauważać, że są wierzący, którzy wciąż sprzeciwiają się transfuzji krwi, bo rzekomo blokuje możliwość wiecznego życia, albo uważają in vitro za… zabójstwo.

I to się dzieje w świecie, w którym ludzkość korzysta z samolotów i podróżuje w kosmos. Nie należy oczywiście twierdzić, że ruch antyszczepionkowców jest jedynie zjawiskiem religijnym, ale współzależność poziomu religijności i niechęci do szczepień jest zastanawiająca. Kiedy w połowie XIX w. w Anglii zaczęto po raz pierwszy stosować obowiązkowe szczepienia (Compulsory Vaccination Act w 1853 r.), jednym z pierwszych argumentów przeciwników było przywołanie na pomoc argumentów religijnych.

Utrzymywali, że „szczepionki to znamię bestii, zapowiedziane w Apokalipsie”. Od tego czasu język przeciwników szczepień ochronnych się zmienił, ale przekonania pozostały. Wydaje się, że na ogół aktywistami ruchów antyszczepionkowych są osoby odrzucające oficjalną naukę. Można nawet postawić tezę, że jest to grupa bardziej niż inne podatna na spiskowe teorie dziejów, skłonna do ślepej wiary w rzekome autorytety z własnej „bańki informacyjnej”, odrzucająca racjonalne postrzeganie świata. Grupa pod wieloma względami podobna do sekty religijnej. Niechęć do szczepionek występuje nie tylko wśród chrześcijan. Schemat działania religii, która upośledza logiczne myślenie, jest podobny również u wyznawców innych wiar. Niedawno muzułmańscy przywódcy z Indonezji wydali fatwę (w polskim języku kościelnym: klątwę) w stosunku do wiernych, którzy szczepiliby dzieci przeciwko odrze, śwince i różyczce szczepionką MMR, zawierającą komórki ludzkie i świńskie.

Indonezyjska Rada Ulemów (najwyższa władza religijna) uznała, że szczepionka jest niezgodna z zasadami wiary, ale tymczasowo można z niej korzystać, dopóki nie będzie zamiennika, skoro medycyna obecnie nie proponuje alternatywnych rozwiązań. Nawoływania lokalnych religijnych „autorytetów” mają wpływ na ludność, zwłaszcza w regionach oddalonych od wielkich aglomeracji. A hierarchia religijna podtrzymała swoje zdanie nawet w obliczu apelu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), kiedy w jednej z indonezyjskich prowincji pojawiła się epidemia odry. Imamowie byli nieugięci. Na odrę zmarło wówczas ok. 100 dzieci, a liczba zachorowań pobiła niechlubny rekord w dziejach tej choroby, opanowanej właśnie dzięki szczepionkom.

Ale nie tylko wykorzystywanie komórek pochodzących od świń wydaje się muzułmanom niezgodne z ich religią. Również proces powstawania szczepionek, w którym testowano je na „nieczystych” zwierzętach, jest godny potępienia przez prawowiernych wyznawców. Stąd zalecenia części imamów, aby „chronić” dzieci przed nimi. Na początku obecnego roku prawie 50 dzieci zmarło w Indonezji na błonicę, której w większości krajów skutecznie zapobiega się dzięki szczepieniom.

Również tej epidemii towarzyszyły muzułmańskie nawoływania, aby chronić dzieci przed szczepieniami. „Prorok pokazywał nam, że odporność powinna pochodzić z codziennego spożywania zdrowych substancji: miodu, ziół, oliwy z oliwek, koziego mleka i daktyli. Nie jestem przekonana, że chorobie można zapobiec dzięki szczepionce. W większości wypadków szczepionki szkodzą, to fakt” – głosiła muzułmańska aktywistka Dewi Hestyawati. Jest faktem, że wierzący konserwatyści charakteryzują się większą dzietnością. Powodem jest znany wielu religiom nakaz, aby „zaludniać tę ziemię”, a także niechęć do antykoncepcji i badań prenatalnych; dzieci mają się rodzić bez względu na wady genetyczne i możliwość przeżycia.

Ewolucja jednak działa i od wieków „dba”, by przetrwały jednostki bardziej inteligentne i lepiej przystosowane do warunków środowiska. Wydaje się, że ruch antyszczepionkowców będzie powodował unikanie szczepień bez względu na to, czy będą dobrowolne, czy też nakazane przez czynniki państwowe. A ofiarą padną na początku przede wszystkim dzieci wyznawców. To przerażające, ale może dopiero to zmusi rodziców do zmiany przekonań.

Artykuł powstał dzięki portalowi abc Apteka

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o